Poezja zbliża się do ciszy, bez względu na to, czy czytana jest w barze przy dźwię-
kach ekspresu do kawy, czy w poczekalni, gdy czekamy na spóźniony pociąg. Nie
przeszkadza mi fakt, że wersy są wydrukowane na opakowaniach cukierków po-
dawanych do kawy. Można to potraktować jako zachętę do czujności. Podobnie
jak wszystkie produkty potężnych gałęzi przemysłu, poezja jest traktowana jak
towar, co nie jest dalekie od jednej z idei Heideggera na temat pochodzenia dzieł
sztuki. Jednak to estetyka przenosi poezję w głąb czasu. Każdy wers jest wypo-
lerowany przez lata jak kamyk przez morze. Nie jestem pewien, co jest dziś bar-
dziej „kultowe”: tomik poezji leżący przy kasie w supermarkecie obok maszynek
do golenia i gum do żucia czy tomik poezji o jakimś lokalnym bohaterze wysta-
wiony za brudną szybą w muzealnej gablocie. Moje dzieciństwo ukształtowała
ideologia, która kazała uczyć się poezji na pamięć. Był to raczej uciążliwy obo-
wiązek niż akt zapamiętywania. Przywódcy polityczni są współczesnymi boga-
mi, którzy chcą zamienić poezję w rutynę, a bogowie i rutyna mają zabójczą moc,
ponieważ są niezauważalni i niewidzialni.

Adam Zagajewski z razem z Nikolą Madžirovem – Struga 2018

Szymborska twierdzi, że pisanie to „zemsta ręki śmiertelnej”, a głośne wy-
powiedzenie słów nie jest niczym innym niż ich powrotem do źródła, do granic
tego, co nieprzekazywalne. W języku macedońskim istnieje specjalne słowo na
określenie tłumaczenia poezji: prepev, dosłownie ‘ponowne śpiewanie’ lub ‘nowe
śpiewanie’, co oznacza, że poezja jest śpiewana na nowo, ponownie autoryzowa-
na. Za każdym razem, gdy czytam „ponownie autoryzowany” wiersz, szukam
oryginalnego głosu autora, choć wiem, że jest to jak szukanie podpisu na dole
ikony. Postmodernizm traktuje czytelnika jako przebudzoną świadomość, która
kontynuuje lub rekonstruuje historię i zarchiwizowaną poetykę, ja jednak coraz
bardziej wierzę w czytelnika jako innego dekonstruktora, aktywną świadomość
skierowaną na oryginalność tekstu. Jako taki, czytelnik może rozpoznać sekre-
ty nawet w najbardziej konkretnych wersach i ucieleśnić pierwotną ciszę. Jed-
na z moich babć była płatną płaczką żałobną – „prześpiewywała”, jak mówiono
w moim rodzinnym mieście. Przekładała cichą żałobę na gromki płacz i głosem
zagłuszającym księdza grzebała nadzieje pogrążonej w żałobie rodziny, tworząc
kosmogoniczny krzyk nad grobem osoby, której nawet nie znała. Często budziła
mnie rano, sprawdzając siłę swojego głosu w ogrodzie za domem. Tak wkraczała
do moich snów jako obca nieobecność, jak klucz do drzwi zrujnowanego domu.
Zrozumiałem ten rytuał żałoby jako słyszalność nieobecności i świadomość ci-
szy jako jedynego znaku obecności, który mógłby się we mnie zagnieździć. Nie
ma dźwięku cichszego niż obecność cienia. Wszystkie bajki na dobranoc, które
kiedykolwiek słyszałem, nie pozwalały mi zasnąć i zrodziły we mnie zalążek ich
retellingu. Elastyczność narracji ustnej uwolniła mnie od strachu przed przemi-
janiem i pogłębiła wiarę w przemianę, uwalniając mnie od obawy, że mole czasu
zjedzą tekst, który bez obecności swojego twórcy może się rozpaść. W Malezji,
a dokładniej w regionie Kelantan, nadal praktykuje się transcendentalny rytuał
zwany mak yong. Rytuał ten oprócz tańca i gry na rubabie obejmuje głos narrato-
rów, którzy zawsze mówią coś innego, często w formie dialogu, symbolizującegospotkanie z niewidzialnym, celebrowanie anginu – metafizycznego wiatru roz-
praszającego słowa w czasie i wlewającego je w dusze. Ten ustny rytuał wymaga
nie tylko odwagi, by mówić, ale także strachu przed tym, co zostało zapisane. Nie-
mniej literatura jako świadectwo świata jest ważna, aby słowa nie straciły swojego
znaczenia, jak powiedziałby Danilo Kiš 7 . Czasami, kiedy piszę, czuję, jakby gło-
sy przeszłości poruszały się po pajęczynie teraźniejszości, uważając, by jej nie ze-
rwać. Zapisanie wersów, z którymi żyjesz i które przekształcasz wraz z nowym re-
tellingiem, jest jak bolesne wyrycie ich na własnych kościach. Hannah Arendt po
spotkaniu z W.H. Audenem napisała: „Wciąż poprawiał swoje wiersze, zgadzając
się z Valérym, że wiersz nigdy nie jest skończony, tylko porzucony”8 .

Zapisane słowa są jak ryby wrzucone do studni nowej rzeczywistości – ich
wir oczyszcza wodę.

Tłum. Łukasz Tischner

Bibliografia
Arendt H., Remembering W.H. Auden [w:] tejże, Thinking Without a Banister: Essays
in Understanding, 1953–1975, New York 2018.
Borges J.L., Límites [w:] tegoż, Obras completas (1923–1972), Buenos Aires 1974.
„I Am a Failed Catholic, but Still a Catholic”: An Interview with Poet Adam Zagajewski
by Paolo Gambi, „Catholic Herald”, 9.01.2020, https://thecatholicherald.com/
i-am-a-failed-catholic-but-still-a-catholic-an-interview-with-poet-adam-zagajew-
ski/ [dostęp: 11.05.2025].
Kassabova K., Wstęp [w:] tejże, Granica. Na krawędzi Europy, tłum. M. Kositorny,
Wołowiec 2019.
Kiš D., Lutnia i blizny [w:] tegoż, Magiczne miejsce. Opowiadania, tłum. D. Ćirlić-
-Straszyńska, C. Avritidis, Izabelin 1996.
Rilke R.M., Die weiße Fürstin [w:] tegoż, Die Weise von Liebe und Tod des Cornets
Christoph Rilke, Köln 2003.
Šeleva E., Otadžbina/domovina/tuđina, „Sarajevske sveske” 2014, nr 45–46.
Ugrešić D., Karnawał małego człowieka, tłum. D.J. Ćirlić, „Gazeta Wyborcza. Magazyn
Świąteczny”, 19–20.09.2015.

7 Por. D. Kiš, Lutnia i blizny [w:] tegoż, Magiczne miejsce. Opowiadania, tłum. D. Ćirlić-
-Straszyńska, C. Avritidis, Izabelin 1996.
8 H. Arendt, Remembering W.H. Auden [w:] tejże, Thinking Without a Banister: Essays in
Understanding, 1953–1975, New York 2018, s. 527.

Konteksty Kultury, 2025, Tom 22 zeszyt 2, s. 396-402